Jak zwabić do siebie turystów?

własne
Polscy samorządowcy – wójtowie, burmistrzowie, starostowie, którzy mają niełatwe zadanie pełnienia funkcji gospodarzy w atrakcyjnych turystycznie miejscowościach, powinni się wybrać na szkolenie do hiszpańskiej Andaluzji, gdzie mogliby się nauczyć od swoich kolegów po fachu, jak przyciągnąć na swoje podwórko turystów, a jednocześnie nie oskubać ich do ostatniego grosza.

Regularnie mam okazję obserwować, jak zachęca się przyjezdnych do tego, aby jak najliczniej odwiedzali perełkę hiszpańskich białych miasteczek, czyli urokliwe Mija Pueblo, leżące około 20 km od Malagi. Wysypujące się z autobusów i prywatnych aut grupy turystów, w tym mnóstwo Japończyków, prosto z parkingu wychodzą na taras widokowy, z którego rozciąga się jeden z jeden z najpiękniejszych żywych obrazów na Costa del Sol – białe andaluzyjskie domy „schodzące” z Sierra de Mijas niemalże do morza, którego lazurowy kolor miesza się z bielą tradycyjnych zabudowań udekorowanych barwnymi azulejos oraz otaczającą je zielenią, soczystą w wiosennej porze roku. Z jednej strony tego widokowego tarasu znajdują się nienagannie czyste toalety, oczywiście bezpłatne, w których, choć mocne oblężone, nigdy nie brakuje papieru toaletowego, czy mydła w płynie. Z drugiej strony, w obszernym pomieszczeniu, zlokalizowany jest punkt informacji turystycznej, gdzie można skorzystać z komputera i Internetu, a także otrzymać mapki miejscowości i okolicy z opisem wszelkich atrakcji w różnych językach oraz wiele folderów turystycznych, cenników i lokalnych gazet – też w kilku różnych językach i też za darmo.

Dziewięciokondygnacyjny publiczny parking dla samochodów osobowych, od kiedy pamiętam, zawsze był mocno obłożony, ponieważ każdy przyjezdny musi tam zostawić swoje auto, którym nie sposób jest poruszać się po wąskich uliczkach zabytkowego puebla. Do ubiegłego roku za parking trzeba było słono zapłacić (jak w naszym uroczym Kazimierzu Dolnym nad Wisłą); kilkugodzinny postój kosztował kilkanaście euro, pierwsza godzina parkowania najdrożej, następne trochę taniej , ale i tak było to drogo.
Od zeszłego sezonu – miła niespodzianka dla przyjezdnych. Parkowanie - 1 EUR za 24 godziny Czy budżet miasteczka na tym traci? Z pewnością nie, bo turyści nie uciekają z Mijas zaraz po obejrzeniu i sfotografowaniu zabytków, tylko spacerują po sklepach z pamiątkami i do późnego wieczora oblegają kawiarnie, restauracje i bary tapas, gdzie nakręcają koniunkturę miejscowej małej przedsiębiorczości żyjącej wyłącznie z turystyki, która to przedsiębiorczość płaci do lokalnej kasy większe podatki, budżet samorządu na tym zyskuje i wszyscy są zadowoleni, łącznie z turystami.

Andaluzja znana jest na całym świecie jako kolebka muzyki flamenco. Można pójść wieczorem na występ do tablao albo popatrzeć i posłuchać flamenco w restauracji do przysłowiowego kotleta. Ale ci turyści, hiszpańscy i zagraniczni, którzy nie mogą zostać w Mijas Pueblo do wieczora, nie muszą opuszczać miasteczka z żalem, że byli w Andaluzji i nie widzieli flamenco na żywo. Tym właśnie gościom, władze miasteczka czyli ayuntamiento, z rewelacyjnym gospodarzem Juanem Carlosem Maldonado na czele, serwują dwa razy w tygodniu, w samo południe, bezpłatny pokaz flamenco na głównym placu miasteczka. To, że występ jest darmowy, nie oznacza, że jego jakość jest kiepska. Wręcz przeciwnie. Występują najlepsze miejscowe zespoły i szkoły flamenco, które np. w zamian za pokazy otrzymują od „gminy” za darmo salę na swoje próby. I znów wszyscy zachwyceni tym pomysłem i wszyscy widzą dla siebie jakąś korzyść.

Ostatnio odkryłam jeszcze jeden atrakcyjny gratis dla turystów. Podczas występu flamenco przedstawiciel ayuntamiento ustawił tuż przy scenie stół, nakrył go foliowym obrusem i nalewał gościom miejscowe słynne wino „Malaga” do małych plastikowych kubeczków.

Czy w naszych polskich miejscowościach turystycznych takie akcje byłyby do przeprowadzenia? Czy np. w Zakopanem turysta dostał kiedyś od burmistrza kawałek oscypka, a np. w Kołobrzegu kawałek świeżo wędzonej ryby do spróbowania? Ale opłata klimatyczna i ceny za parkingi słone, może bardziej niż ta ewentualna wędzona ryba….

Zapraszam również do lektury książki o współczesnym Egipcie pt. "Księżyc zza nikabu", którą napisałam wspólnie z moją córką Moniką Abdelaziz.
Trwa ładowanie komentarzy...